Porady praktyka, Jacek Cieczkiewicz
.: Data publikacji 03-Sie-2004 :: Odsłon: 14246 :: Recenzja :: Drukuj aktualną stronę :: Drukuj wszystko:.
Praca genealoga na cmentarzu
NASZE NARZĘDZIA

Dla ułatwienia sobie pracy na cmentarzu powinniśmy zaopatrzyć się w poniższy zestaw najniezbędniejszych narzędzi:
  • twarda szczotka (nigdy stalowa lub mosiężna)
  • jak najtwardsza szczoteczka do zębów lub krótko „ostrzyżony” pędzel szczecinowy
  • szpachelka (nią najłatwiej usuwa się mech i porosty)
  • butelka na wodę lub jeszcze lepiej spryskiwacz
  • jak najmniejsza łopatka
  • sekator
  • nożyce do trawy
  • szmatki
Wydaje się, ze nie muszę bliżej uzasadniać przydatności tych akcesoriów.
I znów uwaga. Jeśli przed rozpoczęciem zasadniczej pracy musieliśmy oczyszczać grób, to róbmy to tak, żeby cmentarz nie wyglądał po nas jak po przejściu tajfunu. Oczyszczajmy cały grób, nie tylko fragment z napisami, trawę strzyżmy porządnie, samosiejki wycinajmy lub wykopujmy starannie.

INWENTARYZACJA GROBU

Kiedy wreszcie odnaleźliśmy interesujący nas grób i, jeśli tego wymagał, oczyściliśmy go możemy przystąpić do zasadniczej części naszej pracy. Wreszcie możemy zająć się odczytaniem napisów. I tu zalecałbym inwentaryzację pełną. Na początek:
  • dane pochowanej osoby
  • towarzysząca im inskrypcja
Potem opis samego grobu:
  • czy ziemny, czy trwały
  • materiał z jakiego go wykonano
  • forma, i tak dalej
Myślę, że to może być formularz, który będziemy stosować stale, a poniżej jego propozycja.
Oczywiście, że przy inwentaryzowaniu dobrze byłoby wykonać zdjęcie grobu. Jeśli na nagrobku jest fotografia na porcelanie, to skopiowanie jej jest wręcz naszym obowiązkiem. Może przecież okazać się, ze jest to jedyne zachowane zdjęcie tej osoby. Reprodukcje należy wykonać w zbliżeniu wypełniającym cały kadr. Równocześnie należy zdać sobie sprawę, że do tego celownikowe aparaty kompaktowe są zupełnie nieprzydatne. W tak dużym zbliżeniu różnica między to co „widzi” obiektyw, a tym co „widzi” celownik jest zbyt duża.
Teraz narzędzia, którymi posłużymy się inwentaryzując grób. Wybór mamy spory, zależny jedynie od naszych możliwości finansowych i upodobań. Jeżeli w dalszej części pojawią się nazwy firm lub znaki towarowe, to nie ma to w najmniejszym stopniu znamion reklamy, a jest jedynie wyrażeniem mojej pozytywnej opinii, stąd też nie znajdą się tu nazwy sprzętu, usługodawców lub materiałów, których przydatność dla nas oceniam nisko.
A teraz nasze niezbędne wyposażenie:
  • notatnik + ołówek lub długopis
  • dyktafon
  • laptop lub palmtop
  • biały papier w arkuszach przynajmniej A3 (niezbyt twardy) i kredki świecowe
  • aparat fotograficzny klasyczny (koniecznie lustrzanka) lub cyfrowy - oba z obiektywem o zmiennej ogniskowej i funkcją „macro”
  • zwierciadło z folii aluminiowej jako wyposażenie dodatkowe (bywa pożyteczne również wtedy gdy nie fotografujemy)
  • statyw fotograficzny
Przy wyborze nośnika informacji nie należy kierować się nowoczesnością narzędzia, a tylko jego użytecznością. Mając do dyspozycji palmtopa z klasyczną klawiaturą mimo wszystko wolę notatnik i ołówek. Tu od razu wyjaśniam dlaczego ołówek, a nie długopis. Z jednej strony jest to oczywiście kwestia przyzwyczajenia, z drugiej zaś świadomość zawodności długopisów i pisaków przy niskich temperaturach.
Dyktafon jest w inwentaryzowaniu narzędziem niemal równie szybkim w działaniu jak aparat fotograficzny. Jest właściwie trudny do zastąpienia, gdy zgrabiałe palce nie mogą przy dużym mrozie utrzymać ołówka lub nie trafiają we właściwe klawisze komputera. Posługując się dyktafonem, pamiętajmy o jak najwyraźniejszej wymowie, zwłaszcza imion i nazwisk. Jeżeli mimo to mogą później powstać wątpliwości związane z ortografią, bezwzględnie należy stosować staranne przeliterowanie imienia i nazwiska. Dyktując datę, pamiętajmy o podaniu sposobu jej zapisania.
Bardzo dobrymi narzędziami są laptop lub palmtop. Mają jednak podstawową wadę, którą jest cena. Ta uwaga zresztą dotyczy też wyższej klasy cyfrowych aparatów fotograficznych.
Absolutnie najszybszym narzędziem w inwentaryzowaniu jest aparat fotograficzny. Przy tym należy pamiętać, że użycie klasycznej lustrzanki rodzi spore koszty eksploatacyjne, biorąc pod uwagę cenę negatywów. Natomiast porównywalnej klasy aparat cyfrowy, z rozdzielczością 5 lub więcej megapikseli, to z kolei droga inwestycja. Rozwiązaniem zdecydowanie najlepszym technicznie są markowe lustrzanki jednoobiektywowe w wersji cyfrowej, z całym bogactwem wymiennej optyki i akcesoriów.
Jeżeli używamy aparatu „klasycznego”, polecałbym skanowanie wywołanego negatywu, zamiast zamawiania odbitek. Radziłbym również omijanie niektórych ogólnokrajowych sieci usług fotograficznych. Proponowane przez nie skany o rozdzielczości 300 dpi zapisane jako pliki jpeg z kompresją 90% są dla naszych potrzeb nie do przyjęcia. „Moje” laboratorium bez kręcenia nosem skanuje negatyw z rozdzielczością 600 dpi i zapisuje jako tiff bez kompresji. Plik jest oczywiście bardzo duży, ale potem można z nim robić niemalże wszystko.
Wracając do negatywów. Stanowczo odradzam stosowanie tanich, niemarkowych, sprzedawanych w supermarketach. Są one z reguły niskiej jakości, co po zeskanowaniu jest natychmiast widoczne (duża ziarnistość, prążki wynikające z kalandrowania lub nawet wtrącenia w emulsji). Ja używam zamiennie negatywów AGFA Ultra Color 100 ASA, AGFA Optima Prestige 200 ASA przy gorszych warunkach oświetleniowych (nie lubię nosić statywu) oraz FUJI Superia 100 ASA. Starajmy się jednak używać tych o czułości 100 ASA ze względu na małą ziarnistość emulsji i mimo wszystko posługiwać się statywem.

PRZYSTĘPUJEMY DO PRACY

Wreszcie udało się nam odnaleźć poszukiwany przez nas grób. Najczęściej okazuje się, że nim przystąpimy do pracy, musimy go oczyścić. Do tego oczywiście przydadzą się narzędzia przygotowane przez nas zawczasu. Jeszcze raz powtarzam. Jeżeli oczyszczamy grób, oczyśćmy go w całości, a nie tylko to, co nas interesuje. Przy okazji usuńmy chwasty, samosiejki drzew, wystrzyżmy trawę. I zróbmy to naprawdę porządnie.
Grób został uporządkowany i oczyszczony. Teraz możemy przystąpić do pracy, która nas tu sprowadziła. Rejestrujemy dane obraną przez nas metodą. I już na wstępie może powstać dylemat. Czy notować tylko dane osobowe. Absolutnie nie - powinniśmy zarejestrować całość inskrypcji. Genealog jest nie tylko zbieraczem-archiwistą. Jest też, a może przede wszystkim, historykiem rodziny i to, co napisano na grobie przybliża go do rozumienia epoki i ludzi, którzy przeminęli.

RODZĄ SIĘ TRUDNOŚCI

Niestety często zdarza się, że napis jest już słabo czytelny. Z reguły dotyczy to napisów kutych w wapieniu, marmurze czy piaskowcu. Spróbujmy wtedy zastosować boczne oświetlenie dające silne kontrasty światła i cienia. Tu powinniśmy posłużyć się zwierciadłem z folii. Przy bocznym oświetleniu napisy stają się wyrazistsze. Jeżeli ta metoda nie pomoże, powinniśmy ponowić próbę odczytania wczesnym rankiem lub przed zachodem słońca. Polecając to, zdaję sobie sprawę, że nie zawsze będzie to możliwe. Natomiast stanowczo odradzam zaniechanie takiej próby odczytania i zdanie się na wykonanie fotografii i próbę odczytania dopiero z niej. To absolutnie nic nie da. Nałożą się na siebie ziarnista struktura materiału, ziarnistość negatywu i uszkodzenia mechaniczne i chemiczne grobu. To, co było trudne do odczytania na miejscu, będzie już nieczytelne zupełnie.
Przy takich właśnie „trudnych” inskrypcjach możemy posłużyć się metodą znaną nam jako zabawę z dzieciństwa. Chyba każdy bawił się w przekopiowywanie na papier monety. Ta sama metoda może być nam teraz pomocna. Do napisu przykładamy papier, a zamiast ołówkiem, posłużymy się kredką świecową, pocierając papier jej bokiem. Efekt będzie w znacznej mierze zależny od naszej cierpliwości i „lekkiej” ręki. Ta metoda daje całkiem niezłe wyniki. Pozwala przynajmniej w jakimś stopniu na odczytanie tego, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieodcyfrowalne.

CZY PRACOWAĆ SAMODZIELNIE?

W zasadzie nasza inwentaryzacja jest pracą samodzielną. Natomiast zdarzają się momenty gdy potrzebujemy pomocy.
Jeśli ze względu na złe lub niedostateczne oświetlenie powinniśmy posłużyć się zwierciadłem, ktoś powinien je potrzymać i może to być najzupełniej przypadkowa osoba. Natomiast, jeśli mamy poważny problem z odczytaniem napisu, w szczególności obcojęzycznego, bezwzględnie powinniśmy zwrócić się o pomoc. Zawsze istnieje możliwość, że odczytaliśmy źle. Potrzebny nam w takim przypadku weryfikator.


Czytaj dalej: Zakres prac oraz wiarygodność informacji



Spis treści rozdziału "Praca genealoga na cmentarzu" Poradnika GenPol-u:



Copyright © Jacek Cieczkiewicz


.: Powrót do działu Praca genealoga na cmentarzu :: Powrót do spisu działów :.